Zmiana adresu bloga

zdjęcia na starego bloga

Po dłuższej nieobecności piszę do was tutaj ostatni raz. Ale nie jest to pożegnanie, a raczej dobre wiadomości. Po ponad 2 latach opuszczam tą formę bloga i przenoszę się na własną witrynę. Nie będzie to nic nowego, ponieważ zabieram ze sobą wszystkie dotychczasowe przepisy. Nie zmienia się również tematyka, tzn. dalej będę przygotowywać dla was słodkie pyszności. Skłoniły mnie ku temu pewne problemy techniczne, oraz chęć lekkiego odświeżenia bloga. Mam nadzieję, że się wam spodoba i wszyscy którzy tu do mnie zaglądali, nadal będą to robić. Przy okazji dziękuje za wszystkie wasze komentarze, uwagi i pytania, które do mnie kierujecie. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić na nową witrynę (wystarczy kliknąć w napis):

Relaxtime.pl

Ps. Serdecznie dziękuję mojemu mężowi, który zawsze mnie wspiera w moich decyzjach oraz znajomemu, dzięki któremu udało się to przeniesienie zorganizować od strony technicznej.

Pozdrawiam serdecznie

Justyna

Ciemny snickers wg Siostry Anastazji

Ciemny snickers według siostry Anastazji (3)

Coś nie do końca wychodzą mi ciasta typu przekładańce. Warstwy nie są równe, no i przekrojenie biszkoptu w poprzek graniczy prawie z cudem. Ale jak to mówią trening czyni mistrza :-) Przy tym cieście starałam się szczególnie, ponieważ serwowałam go szerszej publiczności, a mianowicie rodzinie, która przyszła na popołudniowy obiad. Z końcowego efektu wizualnego jestem prawie zadowolona, ale za to smakowo przekroczył ten przekładaniec moje oczekiwania. Już dawno nie jedłam tak dobrze skomponowanego ciasta. W oryginale były orzechy włoskie, musiałam zamienić je na migdały, z powodu braku tych pierwszych. Przy włoskich pewnie bardziej w smaku przyminał by tytułowy snickers, natomiast w tej wersji wyszło poprostu przepysznie komponujące się ciasto przekładane. Przepis należy do Siostry Anastazji, a znalazłam go na stronie Mania Wypiekania. Polecam serdecznie!!!

Składniki na blaszkę 24×24 cm:

Biszkopt kakaowy:

- 5 jaj

- 3,5 łyżki mąki pszennej

- 1,5 łyżki kakao

- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

- 0,5 szklanki cukru pudru

Białko ubijamy razem z cukrem pudrem. Dodajemy żółtka, przesiana mąkę, kakao i proszek do pieczenia. Delikatnie mieszamy. Pieczemy w foremce wyłożonej papierem do pieczenia (zostawiamy papier dość wysoko na brzegach, żeby można było później ułożyć całe ciasto) 30-40 minut w 170 stopniach (do tzw. suchego patyczka). Po ostudzeniu kroimy biszkopt w poprzek na pół.

Biszkopt orzechowy (u mnie migdałowy): 

- 170 g migdałów zmielonych (lub jak w oryginale orzechów włoskich)

- 0,5 łyżki mąki pszennej

- 0,5 łyżki mąki ziemniaczanej

- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

- 0,5 szklanki cukru pudru

- 3 białka

Białko ubijamy z cukrem na sztywna masę. Dodajemy orzechy, mąki i proszek do pieczenia. Delikatnie mieszamy szpatułką i przekładamy na tą samą foremkę w której piekliśmy biszkopt. Foremkę wykładamy papierem do pieczenia i pieczemy 30 minut w 180 stopniach. Studzimy.

Masa budyniowa:

- 230 g masła

- 85 ml mleka

- 1/3 szklanki cukru pudru

- 3 żółtka

Wszystkie produkty powinny mieć temperaturę pokojową. Żółtka roztrzepujemy dokładnie z mlekiem i cukrem. Doprowadzamy do wrzenia, ciągle mieszając (powstanie coś podobnego do budyniu). Odstawić do ostudzenia. Masło utrzeć na puch i połączyć z masą żółtkową.

Dodatkowo potrzebujemy:

- puszka kajmaku

- 50 g czekolady gorzkiej 70% kakao + 2 łyżki mleka

Przełożenie: na dno układamy połowę biszkoptu (tą która leży na dużym papierze do pieczenia), następnie 3/4 masy budyniowej, biszkopt migdałowy, masa kajmakowa, drugi blat biszkopta kakaowego, 1/4 masy budyniowej i polewa czekoladowa (czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy dwie łyżki mleka, dokładnie mieszamy i przelewamy na ciasto). Ciacho wkładamy do lodówki.

Z blaszki wykroiłam 20 porcji. Jedna to 300 kcal

Ciemny snickers według siostry Anastazji (2)

Ciemny snickers według siostry Anastazji (1)

Smacznego!!!

Tarta z nadzieniem kokosowym i polewą czekoladową

Tarta z nadzieniem serowo kokosowym i polewą czekoladową (1)

Dość długo się zastanawiałam jak wogóle nazwać ten mój wypiek, ponieważ samo „nadzienie kokosowe” nie oddaje do końca jego zawartości, którą jest między innymi twaróg i jogurt grecki. Spód ciasteczkowy, ale już bez cukru i polewa czekoladowa na bazie masła i kakao. Całość wyszła naprawdę przepysznie i ciekawie wizualnie, a muszę nadmienić, że ciacho jest tak zwanym czyszczeniem lodówki albo raczej półek kuchennych i powstało na bazie tego co udało mi się w nich znaleźć. Moja Druga Połówka nie przepada za kokosem, ale i tak stwierdził, że pycha. Jest to więc propozycja skierowana raczej do wielbicieli tego przysmaku. Polecam serdecznie.

Składniki na foremkę 18 cm:

Ciasteczkowy spód:

- 2 podwójne opakowania herbatników pełnoziarnistych (czyli około 20 sztuk)

- 1,5 łyżki kakao

- 4 łyżki roztopionego masła (około 50 g )

Ciasteczka blendujemy na piasek. Dodajemy kakao i dokładnie mieszamy. Następnie dolewamy rozpuszczone masło i wszystko dokładnie łączymy (nie mogą zostać suche ziarenka). Foremkę wykładamy papierem do pieczenia, a następnie przekładamy fo niej masę ciasteczkową i ugniatamy ją dnem szklanki. Lekko dociskamy, aby podnieść masę ciasteczkową również na brzegi foremki. Spód podpiekamy 10 minut w 170 stopniach.

Masa kokosowa:

Najpierw zaznaczę, że ta masa jest moją wariacją, której nie próbowałam. Nie dam więc sobie za nią „ręki uciąć” :-)

- 200 g jogurtu greckiego

- 200 g twarożku z wiaderka lub serka kremowego

- 0,5 opakowania budyniu śmietankowego (proszek)

- około 0,5 szklanki wiórek kokosowych

Wszystkie składniki dokładnie łączymy i przelewamy na ciasteczkowy spód. Pieczemy około 30 minut w 160 stopniach. Po wyjęciu odstawiamy do ostudzenia.

Polewa czekoladowa:

Wykorzystałam przepis który już jest na blogu (znajdziecie go tutaj). Zmniejszyłam jednak składniki o połowę. Zużyłam:

- 3 łyżki gorącej wody

- 2 łyżki cukru pudru

- 2 łyżki kakao

- 50 g masła

Do rondelka wsypujemy cukier. Zalewamy go wodą i mieszamy do momentu rozpuszczenia – w tym czasie włączamy palnik na lekki ogień. Dodajemy masło i grzejemy naszą masę do momentu rozpuszczenia  i połączenia się składników. Ściągamy garnek z gazu i dodajemy kakao intensywnie mieszając. Kakao najlepiej wcześniej przesiać, żeby nie było w nim grudek. Masę mieszamy do momentu, aż będzie gładka. Odstawiamy do lekkiego ostygnięcia. Polewamy ciasto, przyozdabiamy wiórkami kokosowymi i wkładamy do lodówki by polewa stężała.

Z całej foremki wykroiłam 8 porcji. Jedna to 310 kcal

Tarta z nadzieniem serowo kokosowym i polewą czekoladową (2)

Tarta z nadzieniem serowo kokosowym i polewą czekoladową (3)Tarta z nadzieniem serowo kokosowym i polewą czekoladową (6)

Smacznego!!!

Brownie z kremem cytrynowym i żurawiną

Brownie z kremem cytrynowym i żurawiną (1)

Z drobnym opóźnieniem, ale udało mi się dodać dzisiejszy wpis. Wróciliśmy na trochę do domu i w natłoku spraw było mniej czasu na komputer, ale z tak pysznym łakociem muszę się z wami podzielić. Przepis na brownie jest moim klasycznym przepisem z którego zawsze korzystam, tym razem jednak trzymałam go w piekarniku jakieś 3 minuty za długo i nie było już tego mazistego środka, które Moja Druga Połówka tak uwielbia. Wyszło za to przepysznie czekoladowe ciasto, z orzeźwiającym kremem cytrynowym i żurawiną. Bardzo ciekawe połączenie mocno słodkiego z kwaskowatym. Serdecznie polecam.

Składniki na blaszkę 20×20 cm:

Brownie: przepis ten sam co  tutaj

- 120 g czekolady gorzkiej (70% kakao)

- 120 g masła

- 3 jajka

- 100 g cukru

- 50 g mąki

Czekoladę wraz z masłem rozpuszczamy w garnuszku i odstawiamy do lekkiego ostudzenia. Jajka ubijamy z cukrem na jasną, gęstą i puszystą masę. Na końcu dodajemy mąkę i ostudzoną czekoladę i miksujemy na najniższych obrotach do momentu połączenia składników. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto pieczemy 15-20 minut w nagrzanym wcześniej piekarniku do 180 stopni. Odkładamy do ostudzenia.

Dodatkowo:

- 8 łyżek lemon curd (przepis tutaj)

- 300 g gęstego jogurtu greckiego

- 2 garście żurawiny suszonej

Lemon curd mieszamy dokładnie z jogurtem greckim. Wykładamy na całe ciasto lub na każdy kawałek osobno i przyozdabiamy żurawiną.

Z foremki wykroiłam 14 porcji. Jedna to 260 kcal.

Brownie z kremem cytrynowym i żurawiną (2)

Brownie z kremem cytrynowym i żurawiną (3)

Smacznego!!!

Deser bananowo kakaowy

Deser bananowo kakaowy (4)Po ostatniej rozpuście z ciastem kruchym, przyszedł czas na coś lekkiego i pożywnego. Myślę, że tak skomponowany deser mógłby z powodzeniem zastąpić śniadanie. Ale w naszym wypadku, pozostaje on deserem i to bardzo smacznym, ponieważ połączenie bananów i kakao musi się udać. Tak jak pisałam ostatnio, przekonałam sie do jogurtu greckiego i dziś właśnie mam dla was przepis na pyszny deser z użyciem właśnie jogurtu greckiego jako głównego składnika. Dodatek pełnoziarnistych herbatników oraz żurawiny ciekawie uzupełnia całą kompozycję.

Składniki na 2-3 porcje w zależności od pucharków:

- 2 dojrzałe banany

- 400 g jogurtu greckiego naturalnego 2%

- 2-3 łyżki kakao (w zależności od intensywności smaku jaki chcecie osiągnąć)

- miód do smaku (użyłam 1 łyżkę)

- dodatkowo: 5-6 herbatników wieloziarnistych + garść żurawiny (suszonej)

Połowę jogurtu greckiego mieszamy dokładnie z kakao oraz z miodem w jednej misce. Banany rozgniatamy widelcem na papkę z większymi i mniejszymi kawałakmi owoców i łączymy ją z drugą połową jogurtu w drugiej misce.

Na dno pucharków kruszymy po jednym herbatniku. Wykładamy warstwę bananową, na nią pokruszone herbatniki i żurawina. Następnie warstwa kakaowa, znów herbatniki i żurawina. Na wierzchu jest wartstwa bananowa, ponieważ wyszło mi jej odrobinę więcej.

Przy dwóch pucharkach, jedna porcja to około 425 kcal.

Deser bananowo kakaowy (2)

Deser bananowo kakaowy (3)

Smacznego!!!

Mini tarty z lemon curd i bitą śmietaną

Mini tarty z lemoncurd i bitą śmietaną (5)

Kilka dni temu przygotowałam lemon curd (przepis znajdziecie tutaj). Leżał on sobie spokojnie w lodówce oczekując na swoją kolej, która przyszła właśnie teraz. Zupełnie niespodziewanie mieliśmy razem z Drugą Połówką wolny dzień. A wolny dzień bez żadnej słodkości to tak troszkę przykro. Postanowiłam więc przygotować coś na szybko. Posiłkowałam się moim ulubionym przepisem na ciasto kruche, które wypełniłam lemon curd i ozdobiłam bitą śmietaną. Mieliśmy przy tym, przy okazji sporo śmiechu, a Połówka bawiła się w fotografa. Kilka zdjęć całkiem nieźle mu wyszło :-)

Ciasto kruche: składniki na tortownicę 20 cm lub kilka mniejszych foremek (jak u mnie):

- 1 szklanka mąki

- 80 g zimnego masła

- 3 łyżki cukru pudru

- 1 żółtko

Mąkę łączymy dokładnie z cukrem i dokładamy pokrojone zimne masło. Zagniatamy pomiędzy palcami, aż składniki się ze sobą połączą. Wówczas dodajemy żółko i zagniatamy jednolite ciasto. Owijamy je w folię spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki. Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia, a piekarnik nastawiamy na 180 stopni. Przekładamy ciasto do foremki (lub wylepiamy nim kilka foremek) i na chwilę wkładamy blaszkę do zamrażarki. Dopiero wówczas pieczemy 20-25 min (do momentu, aż ciasto się delikatnie zezłoci). Troszke się zagapiłam i ciasto zarumieniło się zbyt mocno.

Ostudzone ciasto wypełniamy około 9-10 łyżkami lemon curd – przepis TUTAJ. Następnie ubijamy 100 ml śmietanki kremówki z łyżeczką cukru pudru i ozdabiamy ciasto. Wkładamy je na chwilkę do lodówki, żeby lemon curd delikatnie stężał. Przed podaniem przyozdobiłam je kakao, a potem zjedliśmy wszystki na raz :roll: wiem wiem, troche wstyd się przyznać :-)

Jeżeli ciacho szykujecie w tortownicy o średnicy 20 cm i pokroicie je na 8 porcji to jedna będzie miała 290 kcal.

Mini tarty z lemoncurd i bitą śmietaną (3)

Mini tarty z lemoncurd i bitą śmietaną (1)

Mini tarty z lemoncurd i bitą śmietaną (2)

Smacznego!!!

Deser a’la tiramisu śliwkowe w wersji fit

Deser a'la tiramisu śliwkowe w wersji light (4)Świetny deser znalazłam na blogu Kuchnia bezglutenowa. Co prawda u mnie zawiera on gluten, ponieważ my nie mamy z nim problemu i nie planujemy z niego zrezygnować. Natomiast jeżeli ktoś ma taką potrzebę, wystarczy tylko zamienić biszkopty na dowolne bezglutenowe ciastka. Nie wiem dlaczego zawsze miałam opory przed jogurtem greckim, a przy tym deserze całkowicie sie do niego przekonałam i już planuję kolejny deser z jego użyciem :-) Nie wiem skąd brało się moje bezpodstawne uprzedzenie, ale wiem, że trzeba próbować wszystkiego i szukać swoich smaków. Takie samo podejście mam do nasion chia, które robią na blogach taką furorę. Na cóż trzeba będzie spróbować :-)

Składniki na 2 duże pucharki lub 4 mniejsze:

- około 300 g śliwek

- cukier do smaku: użyłam 3 łyżki

- 400 g jogurtu greckiego

- 6 biszkoptów

- 3 łyżeczki kakao

- miód do smaku: użyłam 1 łyżkę

Śliwki myjemy, usuwamy pestki. Gotujemy na małym ogniu (tak jak do powideł), aż zmiękną i będą bardzo gęste. Wówczas dodajemy cukier i ewentualnie inne przyprawy do smaku (np. cynamon). Odstawiamy do ostudzenia. Jogurt mieszamy dokładnie z miodem, aż będzie miał jednolitą konsystencję. W pucharkach układamy warstwowo: biszkopt, masa śliwkowa, masa jogurtowa, obsypujemy ją kakao i znów biszkopt, masa śliwkowa, jogurtowa i obsypujemy ja kakao. I tak do momentu wyczerpania składników. Deser możemy ozdobić biszkoptami i odrobiną startej czekolady lub kakao. Schładzamy w lodówce.

Tak jak pisałam przygotowałam 2 duże pucharki. Ale z podanych składników spokojnie przygotujemy 4 mniejsze. Przy dwóch sztukach, jedna to około 450 kcal. Przy czterech sztukach jedna to około 220 kcal.

Deser a'la tiramisu śliwkowe w wersji light (1)

Deser a'la tiramisu śliwkowe w wersji light (5)Smacznego!!!

 

Torcik bezowy z kremem gruszkowym i straciatella

Torcik bezowy z kremem straciatella i gruszkowym (5)Torcik bezowy w tym konkretnym wydaniu był naszym wspólnym projektem. Mojej Drugiej Połówce przypadł do gustu krem straciatella, który ostatnio robiłam, a o drugi krem mieliśmy lekki spór, ponieważ on obstawiał bananowy a ja gruszkowy, który znalazłam na blogu Domowe Torty. Ostatecznie to ja piekę, więc wybrałam gruszkowy :-) Nie wiem czy to był dobry wybór, bo ten krem był najsłabszą stroną ciasta. Pomimo delikatnego obejścia z mascarpone, zrobił się mocno wodnisty i nie chciał zastygnąć nawet po desperackim dodaniu do niego żelatyny. Ale pomimo tej drobnej wpadki, smakowo wyszło wyśmienicie :-) Polecam.

Blaty bezowe 3 lub 4 sztuki o średnicy około 20 cm (upiekłam dzień wcześniej):

- 4 białka

- 200 g drobnego cukru

- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

- 0,5 łyżeczki soku z cytryny

Białka ubijamy na sztywno. Do ubitych łyżka po łyżce dodajemy cukier, miksując, aż masa będzie bardzo gęsta i lśniąca. Na końcu dodajemy mąkę i sok z cytryny delikatnie i krótko miksując. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i rysujemy na niej okręgi. Przekładamy pianę i pieczemy 1,5 godziny w 110 stopniach. Studzimy w uchylonym piekarniku, lub zostawiamy w nim bezę na całą noc.

Krem straciatella:

- 250 ml śmietanki kremówki 36%

- 2 łyżka cukru pudru

- około 50 g startej czekolady

- 1 łyżeczka żelatyny + woda do jej rozpuszczenia

Żelatynę zalewamy wodą i odstawiamy do lekkiego ostudzenia. Śmietankę ubijamy wraz z cukrem pudrem. Na końcu dodajemy żelatynę oraz czekoladę. Delikatnie mieszamy i wstawiamy do lodówki.

Krem gruszkowy:

- 100 ml śmietanki kremówki 36%

- 100 g mascarpone

- 1/3 szklanki cukru pudru

- 150 g gruszek

- 1 śmietan fix

Gruszki myjemy, obieramy, usuwamy gniazda nasienne. Połowę gruszek blendujemy, a połowę kroimy w drobną kostkę. Śmietankę ubijamy z cukrem i fixem. Ser łączymy z gruszkami i na końcu dodajemy ubitą śmietanę. Krem wstawiamy do lodówki.

Polewa czekoladowa:

- 50 g czekolady 75% kakao + 25 ml śmietanki kremówki

Pierwszy blat bezowy smarujemy kremem straciatella, nakładamy drugi blat i smarujemy kremem gruszkowym. Nakładamy kolejny blat i smarujemy go kremem, którego mamy więcej. Torcik wstawiamy do lodówki. W tym czasie podgrzewamy czekoladę z kremówką, mieszamy dokładnie i odkładamy do ostudzenia. Letnią ale jeszcze płynną czekoladą polewamy ciasto.

Wykroiłam 8 porcji. Jedna to około 440 kcal.

Torcik bezowy z kremem straciatella i gruszkowym (2)

Torcik bezowy z kremem straciatella i gruszkowym (7)

Smacznego!!!

 

Czekoladowe pralinki rafaello

Czekoladowe pralinki rafaello (6)

Dawno już nie było na blogu pralinek, a że Moja Druga Połówka ostatnio bardziej zwraca uwagę na to co je, albo raczej na to ile je, więc postanowiłam że w tym tygodniu będą praliny w niewielkiej ilości. Ten przysmak daje nam doskonałą możliwość regulowania składników, tak aby przygotować mniejszą lub większą porcję. Kiedyś już robiłam praliny rafaello (przepis tutaj), a dziś wersja czekoladowa, równie smaczna jak ta poprzednia. Przepis na dodanie czekolady do klasycznego kokosowego smaku podpatrzyłam na blogu W poszukiwaniu slow life. Serdecznie polecam wielbicielom tych małych słodkości.

Składniki na 10 dużych sztuk:

- 100 g czekolady gorzkiej 65%

- 3 łyżki śmietanki kremówki 36%

- 1/2 szklanki wiórek kokosowych + 2 łyżki do obtoczenia

- 10 sztuk migdałów

Czekoladę rozpuszczamy w kremówce, delikatnie podgrzewając. Ściągamy z gazu, dodajemy wiórki kokosowe, dokładnie mieszamy i odkładamy do ostudznia. Z wystudzonej masy formujemy kulki, wciskamy w każdą migdał i obtaczamy w wiórkach kokosowych. Wstawiamy do lodówki. Gdy pralinki stężeją można się nimi zajadać.

Jedna pralinka to około 110 kcal

Czekoladowe pralinki rafaello (8)

Czekoladowe pralinki rafaello (1)

Czekoladowe pralinki rafaello (7)

Smacznego!!!

Czekośliwka

Czekośliwka (4)

Wszyscy mają czekośliwkę, mam i ja :-) Brzmi troszke śmiesznie, ale w tej sytuacji naprawdę pasuje. Przepis na to smaczne smarowidło widziałam już na bardzo wielu blogach. Bardzo często różnią sie one między sobą jakąś drobnostką. Dlatego u mnie widzicie składową kilku przepisów, dopasowaną do naszych podniebień. Moja Druga Połowa podeszła do tego eksperymentu z rezerwą, ale był naprawdę zachwycony i potem tylko szukał, gdzie jest ten drugi słoiczek :-) Jeżeli chodzi o mnie, to uważam czekośliwkę za pyszną do naleśników czy deserów, ale chyba jestem tradycjonalistką i gdybym miała wybierać, zdecydowałabym się na zwykłą konfiturę śliwkową.

Składniki na 3 małe słoiczki:

- 1 kg śliwek

- 50 g czekolady (wybrałam 65% kakao)

- 2 łyżki kakao

- cukier do smaku ( ja zużyłam około 0,5 szklanki)

Śliwki myjemy, pozbywamy się pestek, zasypujemy połową cukru i odkładamy na godzinę. Po tym czasie gotujemy na wolnym ogniu, aż woda odparuje, a śliwki zaczną się rozpadać. Wówczas śliwki miksujemy blenderem, dodajemy połamaną czekoladę oraz resztę cukru i kakao. Mieszamy, do momentu całkowitego rozpuszczenia i połączenia sie składników. Gotujemy jeszcze chwilę na wolnym ogniu (około 20 – 30 min) i przekładamy do wyparzonych słoiczków. Dokładnie je zamykamy i odwracamy do góry dnem. Po ostygnięciu przechowujemy w chłodnym ocienionym miejscu. Chociaż gwarantuję, że długo nie poleżą :-)

Czekośliwka (3)

Czekośliwka (5)

Smacznego!!!